top of page
  • LinkedIn
  • TikTok
  • Instagram
  • Facebook
Szukaj

Mierzą, karzą… ale czy zgodnie z prawem? Odcinkowy pomiar prędkości

  • Zdjęcie autora: Beniamin Kołodziej
    Beniamin Kołodziej
  • 16 sty
  • 4 minut(y) czytania

Odcinkowy pomiar prędkości coraz częściej pojawia się na polskich drogach – w szczególności na trasach szybkiego ruchu. Zyskuje na popularności, bo w teorii ma zmniejszać niebezpieczne zachowania kierowców i poprawiać bezpieczeństwo na dłuższych odcinkach dróg. W praktyce jednak budzi spore kontrowersje. Kierowcy zaczynają zadawać pytania, które brzmią prosto, ale mają skomplikowaną odpowiedź: „Czy średnia prędkość może być wykroczeniem?” albo „Czy mogę zostać ukarany, jeśli chwilowo jechałem szybciej lub wolniej?”


Przepisy o prędkości – co mówi ustawodawca


Zacznijmy od fundamentów, czyli od tego, co mówi prawo. Ustawa Prawo o ruchu drogowym precyzuje dopuszczalne prędkości w zależności od rodzaju drogi i obszaru. W terenie zabudowanym maksymalna prędkość wynosi 50 km/h, w strefie zamieszkania 20 km/h, a poza obszarem zabudowanym dopuszczalne limity sięgają od 70 km/h do 140 km/h, w zależności od typu drogi i pojazdu.

Kodeks wykroczeń w art. 92a mówi wprost: kto nie stosuje się do ograniczenia prędkości, podlega grzywnie, a przekroczenie o ponad 30 km/h grozi karą nie niższą niż 800 zł.

To, co istotne - ograniczenie prędkości określone jest albo znakiem drogowym bądź ustawą. Tymczasem, ani znaki, ani ustawa, nie wprowadza ograniczenia średniej prędkości na danym odcinku, lecz ograniczenie prędkości rzeczywistej. Prawo jest tu więc jasne, precyzyjne i – co najważniejsze – odnosi się do faktu przekroczenia prędkości w konkretnym miejscu i czasie, a nie do średnich wartości wyliczanych na długim odcinku drogi. To właśnie ta różnica tworzy pole do prawnej dyskusji, zwłaszcza w kontekście odcinkowego pomiaru prędkości.


Odcinkowy pomiar prędkości – jak działa w praktyce


Odcinkowy pomiar prędkości działa w sposób nieco bardziej skomplikowany niż tradycyjne fotoradary. Zamiast rejestrować chwilową prędkość w jednym punkcie, mierzy czas przejazdu między dwoma punktami i na tej podstawie wylicza średnią prędkość na całym odcinku. To oznacza, że urządzenie „patrzy” na trasę w perspektywie kilku kilometrów, a nie pojedynczego miejsca, w którym kierowca faktycznie przekracza przepisy.

Teoretycznie takie rozwiązanie ma sens – uniemożliwia kierowcom chwilowe przyspieszenia po minięciu klasycznego fotoradaru. W praktyce jednak pojawia się poważny problem: średnia prędkość nie zawsze odzwierciedla realne naruszenie prawa. W kodeksie wykroczeń wykroczenie musi być popełnione w konkretnym miejscu i czasie, a odcinkowy pomiar pokazuje tylko uśrednioną wartość prędkości na całym odcinku, co rodzi pytania o zasadność mandatu.


Średnia prędkość kontra faktyczne wykroczenie – przykład


Spróbujmy zobaczyć, jak odcinkowy pomiar prędkości funkcjonuje w praktyce. W terenie zabudowanym obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Kierowca pokonuje odcinek w następujący sposób: pierwszy kilometr z prędkością 75 km/h, kolejne trzy kilometry zgodnie z ograniczeniem, a ostatni kilometr z prędkością 25 km/h. Średnia prędkość na całym odcinku wynosi dokładnie 50 km/h. System odcinkowego pomiaru prędkości odnotowuje brak naruszeń, a kierowca – przynajmniej z perspektywy urządzenia – może czuć się całkowicie bezpieczny. Tymczasem w rzeczywistości doszło do dwóch wykroczeń: przekroczenia dopuszczalnej prędkości na pierwszym kilometrze oraz tamowania ruchu na ostatnim. Obydwa zachowania są penalizowane przez obowiązujące przepisy, choć system ich nie rejestruje.

Jeszcze wyraźniej problem ten widać na drogach szybkiego ruchu. Wyobraźmy sobie kierowcę poruszającego się drogą ekspresową, który na części odcinka osiąga prędkość rzędu 200 km/h. Wystarczy jednak, aby na innym fragmencie drogi znacząco zwolnił albo czasowo się zatrzymał, aby średnia prędkość na całym odcinku mieściła się w dopuszczalnych granicach. W efekcie system odcinkowego pomiaru prędkości nie odnotuje wykroczenia, mimo że przez część trasy doszło do rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa.

Pozostając przy tym przykładzie, warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. Załóżmy, że kierowca, który przez część odcinka jechał z prędkością 200 km/h, otrzyma mandat za przekroczenie średniej prędkości wynoszącej 140 km/h. Taki sam mandat otrzyma jednak kierowca, który przez cały odcinek poruszał się jednostajnie z prędkością 140 km/h. Trudno jednak uznać, że stopień zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego w obu przypadkach jest porównywalny. Odcinkowy pomiar prędkości sankcjonuje bowiem wynik obliczeń, a nie rzeczywiste zachowanie kierowcy w konkretnych momentach trasy.


Przypisanie winy i art. 4 Kodeksu wykroczeń


Zgodnie z art. 4 Kodeksu wykroczeń, wykroczenie popełnia się w czasie i miejscu, w którym kierujący działał lub zaniechał działania. Odcinkowy pomiar prędkości rejestruje jedynie średnią prędkość na całym odcinku, nie wskazując konkretnego punktu naruszenia przepisów. W związku z tym może pojawić się wątpliwość, czy w danym przypadku spełniona jest formalna definicja wykroczenia.

Dodatkowo konstrukcja wykroczenia polegającego na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości odnosi się do rzeczywistej prędkości w określonym miejscu i czasie, a nie do wartości uśrednionej. W praktyce oznacza to, że kierowca nie jest automatycznie winny wykroczenia wyłącznie z powodu przekroczenia średniej prędkości. W zależności od okoliczności sprawy, materiału dowodowego i sposobu działania urządzenia, może istnieć pole do interpretacji, które w konkretnych sytuacjach umożliwia skuteczną obronę przed mandatem.


Prawo odmowy przyjęcia mandatu


W przypadku otrzymania mandatu wystawionego na podstawie odcinkowego pomiaru prędkości, kierowcy przysługuje prawo odmowy jego przyjęcia. Mandat może być zasadny wyłącznie wtedy, gdy naruszenie spełnia wymogi kodeksu wykroczeń, w tym posiada określony czas i miejsce popełnienia wykroczenia. W sytuacjach, gdy urządzenie rejestruje jedynie średnią prędkość, ta przesłanka formalna może budzić wątpliwości.

Odmowa przyjęcia mandatu powoduje, że sprawa trafia do sądu, gdzie można wskazać, iż średnia prędkość nie jest równoznaczna z faktycznym przekroczeniem dopuszczalnego limitu. W ten sposób kierowca zachowuje możliwość obrony swoich praw i uniknięcia kary opartej wyłącznie na wartości średniej, która może nie odzwierciedlać rzeczywistego zachowania na drodze.


Podsumowanie – technologia kontra przepisy i zdrowy rozsądek


Odcinkowy pomiar prędkości niewątpliwie staje się coraz powszechniejszym narzędziem wykorzystywanym na polskich drogach. Choć jego celem jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego, sposób działania tego systemu rodzi istotne wątpliwości prawne. Obowiązujące przepisy penalizują bowiem przekroczenie dopuszczalnej prędkości w konkretnym miejscu i czasie, podczas gdy odcinkowy pomiar opiera się na wyliczeniu średniej prędkości z dłuższego fragmentu trasy.

Brak jednoznacznego wskazania punktu, w którym doszło do naruszenia przepisów, może mieć znaczenie przy ocenie, czy w danej sprawie rzeczywiście doszło do wykroczenia w rozumieniu kodeksu wykroczeń. Każdy przypadek powinien być zatem analizowany indywidualnie, z uwzględnieniem sposobu działania urządzenia, zebranego materiału dowodowego oraz okoliczności faktycznych.

Technologia nie zwalnia organów z obowiązku ścisłego stosowania prawa, a kierowca nie jest pozbawiony możliwości obrony tylko dlatego, że system wskazał określoną średnią prędkość. W sytuacjach budzących wątpliwości prawnych warto świadomie korzystać z przysługujących uprawnień procesowych i – w razie potrzeby – poddać sprawę ocenie sądu.

 
 
 

Komentarze


bottom of page