Mieszko R. bezkarny?
- Beniamin Kołodziej
- 9 lut
- 3 minut(y) czytania

Dnia 9 lutego 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że z opinii biegłych psychiatrów, po wielotygodniowych obserwacjach podejrzanego, uznano, iż Mieszko R. w momencie popełnienia przez siebie przestępstwa był niepoczytalny. Oznacza to, mówiąc wprost, że nie usłyszy on wyroku sądu "winny". Czy to znaczy, że pozostanie bezkarny?
Zbrodnia, która wstrząsnęła krajem
W maju 2025 r. całą Polskę wstrząsnęła informacja, że student prawa Uniwersytetu Warszawskiego, na terenie kampusu tejże uczelni, zaatakował z użyciem siekiery pracownicę administracyjną. Śmiertelnie ją ranił, a następnie zaatakował pracownika ochrony, który w ciężkim stanie został następnie przetransportowany do szpitala. Mieszko R. jednak na tym nie poprzestał. Nie bez powodu usłyszał bowiem zarzut bezczeszczenia zwłok ludzkich...
Po zatrzymaniu miał mówić o podziale ludzi na drapieżniki i ofiary. Usprawiedliwiał swoje postępowanie, argumentując, iż żeby zostać drapieżnikiem, należy wyjść poza schemat funkcjonowania jak ofiara.
Mieszko R. trafił następnie na obserwacje psychiatryczne.
Opinia biegłych jest jednoznaczna
Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wynika jednoznacznie, że biegli psychiatrzy po wielotygodniowej obserwacji Mieszka R. uznali, że w czasie czynu znajdował się on w stanie psychozy. Sprawia to, że z powodu choroby psychicznej był on w tym czasie niepoczytalny.
Prokuratura oświadczyła, że nie zamierza podważać wydanej opinii biegłych. Mogą to jednak zrobić pozostałe strony postępowania. Co jednak jeśli, tak się nie wydarzy?
Nie popełnił przestępstwa?
Podstawową zasadą polskiego postępowania karnego jest domniemanie niewinności, a także zasady winy. I o tą drugą zasadę tu się wszystko rozbija.
Zgodnie z art. 31 § 1 Kodeksu karnego: Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
Jeżeli więc ktoś został uznany za niepoczytalnego w momencie popełnienia przestępstwa, to - zgodnie z literą prawa - tego przestępstwa nie popełnił. Nie można mu bowiem przypisać winy, a więc działania świadomie nakierowanego na skutek przestępczy.
Skoro nie popełnił przestępstwa, to będzie wolny?
Fakt, iż ktoś nie może zostać uznanym za winnym popełnienia przestępstwa wskutek choroby psychicznej nie oznacza, że prawo i państwo w takim przypadku jest bezradne. Co prawda, osoba taka nie może zostać skazana, a więc nie można orzec wobec niej ani kary pozbawienia wolności, ani ograniczenia wolności, ani nawet kary grzywny. Zgodnie jednak z art. 93c pkt 1 Kodeksu karnego, w takim przypadku możliwe jest zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. Zaznaczyć jednak należy, że decyzję o tym podejmuję sąd, a nie prokuratura.
Zgodnie z art. 93g § 1 Kodeksu karnego: Sąd orzeka pobyt w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym wobec sprawcy określonego w art. 93c pkt 1, jeżeli istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że popełni on ponownie czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości w związku z chorobą psychiczną lub upośledzeniem umysłowym.
Na jaki czas można umieścić kogoś w zakładzie psychiatrycznym?
Przepisy nie określają czasu umieszczenia kogoś w zakładzie psychiatrycznym. Czas ten jest uzależniony od indywidualnych przymiotów danej osoby. Nie oznacza się go z góry. Możliwa jest zarówno sytuacja w której ktoś przebywać będzie w takim zakładzie przez miesiąc, ale również możliwa jest sytuacja, w której ktoś dożywotnio przebywać będzie odizolowany od reszty społeczeństwa.
Czy Mieszko R. potem wyjdzie na "wolność"?
Zgodnie z informacją przekazaną przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, nawet w przypadku podjęcia decyzji o zwolnieniu Mieszka R. z zakładu psychiatrycznego w przyszłości, nie zostanie on dopuszczony do funkcjonowania w społeczeństwie. Wszystko przez wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego ponownie czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości czynu. Zostanie on wtedy umieszczony w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.
Brak wyroku, to nie brak reakcji
W konsekwencji - choć art. 31 § 1 Kodeksu karnego oraz opinia biegłych psychiatrycznych oznaczają, że Mieszko R. nie poniesie odpowiedzialności karnej w postaci wyroku skazującego, nie oznacza to w praktyce powrotu do życia w społeczeństwie bez nadzoru. Prokuratura i biegli podkreślają, że ze względu na wysokie ryzyko ponownego czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości konieczne jest zastosowanie środków zabezpieczających, które skutecznie izolują go od otoczenia - począwszy od bezwzględnego pobytu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, a w razie przyszłego zwolnienia potencjalnie umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. To właśnie te środki - choć inne niż klasyczna kara - stanowią odpowiedź państwa na tragedię sprzed blisko roku, balansując między zasadami prawa karnego a koniecznością ochrony bezpieczeństwa publicznego.



Komentarze